|
Blog > Komentarze do wpisu
Prywatność w sieci - a co to takiego? Przykład niedoszłego hackera Morrisa
W maju było głośno o sprawie 19-latka, zatrzymanego przez FBI. Chłopak pracował w sklepie spożywczym i postanowił odmienić swój los, oszukując bankomaty. Dzieki jego sprawie możemy zobaczyć, że coś takiego jak prywatność w sieci - nie istnieje. Wielki plan Morrisa Inspiracją dla Morrisa był film na Youtubie, pokazujący, jak można sprytnie oszukać amerykańskie bankomaty Tranax. Wszelkie dane potrzebne do oszustwa 19-latek znalazł w Internecie. Tam zostały udostępnione instrukcje obsługi bankomatów. Morris dowiedział się, że dzięki błędowi oszukany bankomat może wydać mu - myśląc, że wydaje 1 $ - 20 $. Czyli wydając 500 $ - wydać 500 razy 20 $. Kasa, jaką planował zdobyć, to 300 000 $. Musiałby więc obrabować 30 bankomatów. Taki miał plan. Morris w Texasie W Internecie Morris poznał człowieka, który wskazał mu, gdzie jest mnóstwo bankomatów Tranaxa. Wybrał się więc do Teksasu. Tam kupił kartę debetową. Znalazł niezabezpieczony sygnał Wi-Fi i aktywował katę używając nazwy "Barack Obama". Potem poprosił "przyjaciela", żeby zabrał go do odpowiednich bankomatów. Dla niepoznaki przywdział perukę i przykleił sobie brodę... Prywatność w sieci nie dla Morrisa (i nie tylko dla niego) Jak się okazało, misterny plan Morrisa z góry był skazany na porażkę. Po pierwsze, jego łebski "przyjaciel" okazał się agentem FBI, a bankomaty Tranaxa od dawna już były obserwowane. Poza tym filmik na Youtubie był haczykiem. Powstał po napadzie na bankomaty, które miały miejsce w 2006 r. w Wirginii. FBI rozesłało listy gończe. Skąd miało zdjęcie? Wzięło je sobie z profilu Morrisa na Facebooku. A o jego planach wiedziało od samego początku... Jego maile czytało od dawna. piątek, 25 czerwca 2010, privacyprotector
|
|