RSS
piątek, 25 czerwca 2010
Prywatność w sieci - a co to takiego? Przykład niedoszłego hackera Morrisa

W maju było głośno o sprawie 19-latka, zatrzymanego przez FBI. Chłopak pracował w sklepie spożywczym i postanowił odmienić swój los, oszukując bankomaty. Dzieki jego sprawie możemy zobaczyć, że coś takiego jak prywatność w sieci - nie istnieje.

Wielki plan Morrisa

Inspiracją dla Morrisa był film na Youtubie, pokazujący, jak można sprytnie oszukać amerykańskie bankomaty Tranax. Wszelkie dane potrzebne do oszustwa 19-latek znalazł w Internecie. Tam zostały udostępnione instrukcje obsługi bankomatów.

Morris dowiedział się, że dzięki błędowi oszukany bankomat może wydać mu - myśląc, że wydaje 1 $ - 20 $. Czyli wydając 500 $ - wydać 500 razy 20 $. Kasa, jaką planował zdobyć, to 300 000 $. Musiałby więc obrabować 30 bankomatów. Taki miał plan.

Morris w Texasie

W Internecie Morris poznał człowieka, który wskazał mu, gdzie jest mnóstwo bankomatów Tranaxa. Wybrał się więc do Teksasu. Tam kupił kartę debetową. Znalazł niezabezpieczony sygnał Wi-Fi i aktywował katę używając nazwy "Barack Obama". Potem poprosił "przyjaciela", żeby zabrał go do odpowiednich bankomatów. Dla niepoznaki przywdział perukę i przykleił sobie brodę...

Prywatność w sieci nie dla Morrisa (i nie tylko dla niego)

Jak się okazało, misterny plan Morrisa z góry był skazany na porażkę. Po pierwsze, jego  łebski "przyjaciel" okazał się agentem FBI, a bankomaty Tranaxa od dawna już były obserwowane.

Poza tym filmik na Youtubie był haczykiem. Powstał po napadzie na bankomaty, które miały miejsce w 2006 r. w Wirginii.

FBI rozesłało listy gończe. Skąd miało zdjęcie? Wzięło je sobie z profilu Morrisa na Facebooku. A o jego planach wiedziało od samego początku... Jego maile czytało od dawna.

środa, 23 czerwca 2010
Prywatność w sieci 2.0 - czas na nową erę wg Mozilli

Hasła są łamane. Prywatność w sieci potrzebuje pomocnej dłoni. Wyciąga ją Mozilla. Oj, musi zakasać rękawy.

Przeglądarki na ratunek, bo prywatność w sieci zagrożona


Prywatność w sieci może być lepiej chroniona dzięki przeglądarkom. To one muszą stawić czoła nowym problemom związanym z prywatnością w sieci.

Internet się rozwija, a "to, co otrzymaliśmy, to świat, w którym ludzie coraz bardziej angażują się w życie online. To jest prawie jak prywatność w sieci 2.0"  - mówi Jay Sullivan, wiceprezes Mozilli. Do tej pory dotyczyła ona plików cookie, ewentualnie okienek pop-up.

"Teraz chodzi w niej o twoje prawdziwe życie - każdy może odczytać, gdzie się znajdujesz, bądź przejrzeć twoją... kartę zdrowia - dodaje".

Jak przeglądarki mogą pomóc chronić prywatność w sieci?

Czy rzeczywiście przeglądarki są idealne do tego, by chronić prywatność w sieci użytkowników? Czy rzeczywiście mogą spowodować zmniejszenie się liczby niebezpiecznych sytuacji w Internecie, czyhających na Internautów?

Mogą. Pracuje nad tym Dan Mills, Lead Engineer w Mozilla Labs.

Po pierwsze, logowanie użytkowników do innych stron będzie uproszczone a przy tym bezpieczniejsze. Jak to możliwe? Mozilla Labs pracują nad rozwiązaniem o nazwie Account Manager. Ludzie będą logować się i wylogowywać przez przeglądarki. Te będą tworzyć listy stron, na które wchodzą i na które musieli się zalogować. Poza tym Account Menager utworzy nam bezpieczne i długie hasło. Mill nazywa je sekretem.

Jak Account Manager uchroni prywatność w sieci?

Przeglądarka będzie zapamiętywać strony, na których jesteś zalogowany, masz swój profil itd. W związku z tym, "Wyelimuje to wszystkie ataki phishingowe" - mówi Mills. "Stanie się oczywiste, że jeśli strona, na której już byłeś, prosi cię o dodatkowe dane albo o zalogowanie się, tzn. że jest fałszywa" - dodaje.

Poza tym przeglądarka będzie wiedziała, jakie masz kontakty na każdej z odwiedzanych przez siebie stron. Kiedy zechcesz podzielić się jakimś linkiem przez e-mail (w erze Twittera to wciąż najpopularniejszy sposób na wysyłanie sobie linków do ciekawych publikacji), przeglądarka poda Tobie listę wszystkich twoich kontaktów ze wszystkich twoich stron.

Będziesz mógł także dowiedzieć się, który z kontaktów jest w tym samym czasie na tej samej stronie, co ty.

Prywatność w sieci 2.0 jest więc w rękach przeglądarek.